Fast food – szybciej do choroby Badania Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego wskazują na szkodliwy wpływ jedzenia typu „fast food”. Okazuje się, że osoby odżywiające się w ten sposób dwa lub więcej razy w tygodniu mają aż o 50% wyższe ryzyko otyłości niż osoby korzystające z takich gotowych dań raz w tygodniu, a nawet rzadziej. Poza tym wzrasta u nich ryzyko nietolerancji glukozy we krwi.
Złą ocenę jedzenie tego typu zawdzięcza swoim składnikom. Wraz z olbrzymim „burgerem”, podwójną porcją frytek i wysokosłodzonym napojem, a niekiedy także i sosem, spożyjemy sporą ilość nasyconych kwasów tłuszczowych, w tym kwasy tłuszczowe w szkodliwej formie trans, niskiej jakości węglowodany, zdecydowanie za małą ilość błonnika i olbrzymią ilość energii. Jak widać, ten sposób odżywiania się pozostaje sprzeczny z obecnymi zaleceniami stosowania diety obfitującej w nienasycone kwasy tłuszczowe oraz błonnik pokarmowy.
Niepokój powinna także budzić obecność we frytkach akryloamidu – substancji uznanej za rakotwórczą. Związek ten powstaje również podczas produkcji między innymi chipsów ziemniaczanych.
Chociaż fast foodowe sieci dostosowują swoje menu do wymagań coraz bardziej świadomego racjonalnego odżywiania się klienta, to i tak lepiej unikać łatwego i taniego sposobu na zaspokojenie głodu. Wystarczy trochę chęci i własnej inwencji twórczej, aby przygotować domowe „burgery” z pełnoziarnistego pieczywa, mięsa drobiowego lub wołowego i dużej ilości warzyw.
Pamiętaj! Żywność serwowana w barach czy restauracjach szybkiej obsługi prawie wyłącznie zaspokaja potrzeby energetyczne Twojego organizmu, a niestety w niewielkich ilościach dostarcza witamin, składników mineralnych i błonnika.
|